Pojednanie ze zdrajcami

Długo dochodziłem do przekonania, że główną przyczyną wszystkich nieszczęść dotykających moją ojczyznę są pospolici zdrajcy, którzy za pieniądze i przywileje od obcych ojczyzn pracują przeciwko mojej ojczyźnie. Bagatelizowanie tej przyczyny jest ogromnym błędem. W moim przypadku mogę na tym stwierdzeniu stanąć, ale w przypadku polityków zbagatelizowanie zdrajców w przestrzeni publicznej jest po prostu zbrodnią, którą można nazwać współudziałem w zdradzie.

Każdy, kto nawołuje do pojednania ze zdrajcami albo w jakikolwiek sposób usprawiedliwia działania zdrajców, popełnia ogromny błąd, za który płacić będą nawet jeszcze nasze wnuki. Niestety! Błędy należy naprawiać. Należy minimalizować ich skutki, kiedy już te błędy zostały określone. Kiedy spotkam teraz jakiegoś osobnika uwikłanego w poprzedniej epoce w system władzy, to po prostu dam mu do zrozumienia, że go nie lubię, nie szanuję i nie mam ochoty na jego towarzystwo. Kiedy spotkam osobnika budującego ten system władzy w poprzedniej epoce, to go opluję i dalsze moje „czynności” dostosuję do jego reakcji; bardzo chciałbym opluć Dukaczewskiego i mam nadzieję, że kiedyś spotkam wyżej wymienionego w jego miejscu pochodzenia, które jest dość blisko mojego miejsca pochodzenia. Hi, hi, hi… Opluć generalską mordę to byłaby przyjemność.

Z przykrością muszę stwierdzić, że nie znam w tej chwili żadnej siły politycznej w Polsce, która byłaby gotowa ostatecznie usunąć z przestrzeni publicznej wszystkich uwikłanych w funkcjonowanie peerelowskiego państwa, a tylko takie rozwiązanie gwarantuje prawidłowy rozwój kraju. Co wobec tego mają robić polscy patrioci? Hi! Plucie to jest za mało.

Piotr Tomski

Zagubiony w niewiedzy

Jestem zagubiony w niewiedzy po ostatnich wydarzeniach w polskiej polityce. Nie należałem nigdy do klubu fanów Antoniego Macierewicza i nigdy nie byłem zwolennikiem smoleńskich miesięcznic czy apelu poległych z udziałem zmarłych pod Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 roku. A jednak teraz jestem fanem Antoniego Macierewicza. I dostaję dreszczy obrzydzenia na widok Owsiaka z jego dzisiejszymi występami w jakiejś dziwacznej orkiestrze samopomocy. Czy uległem brakowi wiedzy? Kiedy uległem brakowi wiedzy? Czy ulegam brakowi wiedzy? No właśnie. Jestem zagubiony.

Jarosław Kaczyński zawołał niczym demiurg albo co najmniej syn demiurga: ufajcie! Tym razem zostałem już obrażony osobiści. Miało być transparentnie, a jest dokładnie tak, jak jest z tym facetem w czerwonych spodniach i kanarkowej koszuli. Ten facet na oczach swoich fanów skłamał na temat finansowania orkiestry w danym roku z pieniędzy zebranych w roku poprzednim i dopiero przytomność jego żony szybko to kłamstwo zamieniała w prawdę. I co? Jarosław Kaczyński nie ma żony i nie będzie komu prostować jego kłamstw, które coraz częściej są oczywiste, jak w oczywisty sposób kłamał na temat konieczności opublikowania aneksu do raportu z likwidacji WSI. Nakłonił też do kłamstw kilka osób przed wyborami w 2015 roku w kwestii powołania na ministra Antoniego Macierewicza. Tak. Kłamstwa są zawsze kłamstwami. Okazało się, że trzeba kłamać wiele razy, żeby znowu wykorzystać Antoniego Macierewicza do czarnej roboty, po czym go odstawić na boczny tor.

Polscy patrioci mają w tej chwili problem. Muszą popierać PiS, bo tylko przy PiS-ie jest nadzieja na rozwój ojczyzny wolnej i suwerennej. Muszą z drugiej strony dać się upokarzać decyzjami, które wyraźnie są ukłonem w stronę wrogów ojczyzny.

Piotr Tomski

Zabrali nam pana Antoniego

Zwykła przyzwoitość w relacjach międzyludzkich nakazuje ludzi uczciwych wspierać, natomiast ludzi nieuczciwych ta sama przyzwoitość każe po prostu wykluczać z towarzystwa. Właśnie w taki sposób postępują ludzie prawi, a cała reszta filozofii zakłamania (zbliżanie się do wrogów, wybaczanie krzywd czy pojednanie) jest bardzo zła i prowadzi bezpośrednio do akceptacji zła w czystej formie. Uczciwie postępują ludzie prawi, czyli uczciwie postępują ludzie prawicy, i przede wszystkim tym różnią się ludzie prawicy od ludzi lewicy, którzy zawsze starają się wszystko na tyle skomplikować, żeby uczciwość i prawda przestały cokolwiek znaczyć.

Lansowany przez różnych ludzi relatywizm popsuł zdrowe umysły i inteligentni ludzie zaczęli tracić rozsądek, konstatując nieistnienie prawdy. Prawda jest świętością. Brak prawdy jest tylko skutkiem niedoinformowania, ignorancji czy braku wiedzy, co z kolei wynikać może z naszego lenistwa albo może być skutkiem ograniczania nas przez innych ludzi. Relatywizm w każdym razie miał nas rozgrzeszyć z obowiązku dążenia do świętości. Przykre! Świętość istnieje.

Istnieje również prawda o przyczynach katastrofy samolotu polskiego pod Smoleńskiem w 2010 roku. Ja tej prawdy nie znam i nie zna jej w całości pan Antoni Macierewicz, ale nigdy nie wolno przestać o tę prawdę zabiegać. Ustalenie przyczyny wybuchu na pokładzie samolotu też nie pokaże całej prawdy, bo nie poznamy sprawców zamachu, o czym wspomniał już sam Putin, wskazując jednoznacznie na Warszawę jako miejsce ostatniego pobytu samolotu na ziemi, jakby już wiedział o pojawieniu się dowodów na eksplozję. Determinacja pana Macierewicza w sprawie smoleńskiej była powodem do kpin, co już było wcześniej przy likwidacji WSI czy lustracji ubeckich donosicieli, ale mam nadzieję, że pan Antoni będzie walczył o prawdę dalej.

Mam nadzieję, że wkrótce poznamy z ust pana Macierewicza prawdę na temat jego odwołania ze stanowiska ministra. Mam nadzieję, że ta prawda otworzy oczy prawych ludzi w Polsce.

Piotr Tomski

 

Boże, tylko nie Węgrzy

Prowadzenie polityki zagranicznej przez PiS jest żenujące. Głupotą jest natomiast doprowadzenie do sytuacji, w której Węgry stały się gwarantem pozycji Polski w Unii Europejskiej. Znowu Węgrzy grają rolę naszych przyjaciół i w ogóle znowu Węgrzy są przyjaciółmi wszystkich, jak już było w czasie ostatniej wojny, kiedy nasi bratankowie przyjaźnili się bardzo z Hitlerem i z jego wrogami, a przede wszystkim szybko zaprzyjaźnili się ze Stalinem po upadku Hitlera. Mam wrażenie, że Węgrzy zaprzyjaźnią się z każdym dla zysku i ze strachu.

Nie liczyłbym na węgierskie poparcie w Europie, bo historia jednoznacznie pokazuje, że takie poparcie nie istnieje. Jedynie mogliśmy liczyć na węgierski strach przed sankcjami dla nich, ale ten strach odszedł na dalszy plan, bo Unia zajęła się Polską, której znaczenie w Europie jest nieporównywalnie większe od Węgier. Do tego teraz rozpocznie się gra, w której Węgry mogą wiele uzyskać za dołączenie do „obrońców” praworządności europejskiej. Polska nie ma żadnej, specjalnej, tajnej oferty, natomiast klęska Polski może być dla wielu krajów dobrym interesem, bo pojawi się nowa fala taniej siły roboczej o niezłych kwalifikacjach i będzie można od nowa tanio kupić bankrutujące w Polsce przedsiębiorstwa, a przede wszystkim może uda się osadzić ponownie swoich „przydupasów” na kluczowych stanowiskach decyzyjnych, którzy nie będą jątrzyć i utrudniać na przykład popełniania przestępstw podatkowych.

Przykre jest więc to, że tak naprawdę zostaliśmy sami w Europie. Uczciwość, przyzwoitość czy nawet zwykła sprawiedliwość stały się w Europie tak rzadkie i archaiczne, że chyba jedynie w Polsce jeszcze o nich mówimy. Europa żyje prawami mniejszości i zwierząt, pozbawiając większość ludzi prawa głosu.

Piotr Tomski

O koronie królów mówi pół Polski

Powstał nowy serial historyczny w publicznej telewizji i Polska podzieliła się natychmiast przy ocenie tego „dzieła artystycznego”. No cóż! Biorę udział w tej dyskusji od początku broniąc serialu, chociaż serial nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Uważam, że sama idea w tym przypadku jest najważniejsza. Ideą w tym przypadku jest Polska. No!!!

Produkcja telewizyjna za małe pieniądze nigdy nie będzie arcydziełem, ale powstanie po latach przerwy serialu historycznego w publicznej telewizji, która za polityczne zaangażowanie ma wielu wrogów, dla tych wrogów jest okazją do krytyki wszystkiego w nowej produkcji – nawet wyboru okresu historycznego zbyt powiązanego ze współczesną polityka partii rządzącej. Dochodzi po prostu do kabaretowych wywodów poważnych niby ludzi, którzy zieją nienawiścią do … polskości chyba. Przykra to jest sytuacja, zwłaszcza że przodują w tej krytyce niemieckie media wydawane po polsku, a za nimi podążają prawdopodobnie nieświadomie rozsądni Polacy, którzy spodziewali się może lepszego filmu i czują zawód.

Zostałem więc zmuszony do oglądania serialu telewizyjnego, chociaż wcale nie jestem tego typu cyklicznym zajęciem zainteresowany. Ha! Czuję patriotyczny obowiązek w oglądaniu tego serialu.

Piotr Tomski

Sen lekomana

Usłyszałem dzisiaj ministra od zdrowia i leczenia z polskiego rządu, który zaplanował rozwój badań nad nowymi lekami w Polsce, co ma być elementem uzdrawiania całego systemu lecznictwa publicznego. Nie jestem specjalistą od produkcji leków, ale nie jestem też idiotą, który uwierzy w możliwość opracowania nowych leków (wolnych od praw patentowych koncernów farmaceutycznych) i wdrożenia ich do produkcji w czasie krótszym od dekady. W tym samym czasie inni pójdą tak daleko, że Polska znowu zostanie z tak zwaną ręką w nocniku po wydaniu góry szmalu na przestarzałe leki. Ot i pomysł Radziwiłła mamy.

Polska jest gigantycznym rynkiem leków i jako rynek możemy już dyktować warunki. Właśnie na tym dyktowaniu warunków powinno się skupić ministerstwo, natomiast produkcję leków pozostawić po prostu fachowcom, których można dokładnie kontrolować bez specjalnego dofinansowywania. Byłoby prościej i lepiej, ale przecież nie o to chodzi. Chodzi o wydanie nowych pieniążków dla ściśle określonej grupy ludzi i zrobienie nowej propagandy, na którą nabiorą się przeciętni ludzie, powierzchownie analizujący informacje.

Radziwiłł miał sen lekomana: będę miał własne leki prawie za darmo i bez żadnych ograniczeń i jak jest bosko. A jakie będzie przebudzenie? Dymisja będzie po „szóstym” królu, mam nadzieję.

Piotr Tomski

Zabawa w Europę trwa

Układanie życia wszystkim jest przypadłością rządzących Europą od wieków, bo przecież nikt na świecie nie ma pojęcia o praworządności czy demokracji. Nikt na świecie poza europejskimi elitami nie wie, jak musi funkcjonować państwo. Nikt nie ma bladego pojęcia poza Europą o prawdziwej cywilizacji. A już prawdziwe wartości są znane tylko europejskim politykom z Brukseli, Berlina i Paryża. Przy tym europejscy politycy są najskuteczniejsi w realizacji własnych projektów.

Jeśli ktoś wierzy w prawdziwość powyższych bredni, to już powinien myśleć co najmniej o psychoanalityku. Jednak dla mnie osobiście w tym europejskim chaosie najgorsza jest rola chrześcijaństwa, które od wieków czy może nawet od tysiąclecia służy wyłącznie do ogłupiania i zniewalania większości ludzi przez tak zwane elity. No właśnie. Elity wyznaczają kierunki, natomiast cała reszta „maluczkich” pokornie je realizuje, do czego idealnym narzędziem było chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo zbudowało w zasadzie na całym świecie podstawy kapitalizmu, który do dzisiaj uważany jest za idealny system społeczny. Chrześcijaństwo wygenerowało prawa człowieka i filozofię miłości, z której powstały nowe wersje, zaprzeczające wersji pierwotnej, czyli zrodził się chaos niemal apokaliptyczny. Apokalipsa to jest zresztą też chrześcijaństwo. I co? Po ostatnim zjednoczeniu europejskich polityków z polskim episkopatem każdy wierzący im człowiek może w pełni zasadnie podjąć leczenie psychiatryczne.

Nie wiem, co jest rozwiązaniem prawidłowym w zaistniałej sytuacji. Zaciągnę się może na próbę do pogańskiego kościoła Słowian, gdzie właśnie niedawno skończyły się Szczodre Gody. Wrócę przynajmniej do wiary przodków.

Piotr Tomski

Morawieckigate

Wydarzenie niespodziewane generuje zawsze podejrzenia o jego przyczyny i można te podejrzenia odrzucić na starcie, czekając na rozwój wiedzy o prawdziwych powodach wydarzenia. Jeśli chodzi o wybór premiera polskiego rządu, to podejrzenia i wiedza nie zmieniają swojego poziomu do dzisiaj, a minęło już dwa tygodnie od tego politycznego „trzęsienia ziemi” w PiS-ie. Tak. Po tym czasie mogę uczciwie użyć określenia „gate”, bo nie usłyszałem wiarygodnego uzasadnienia wyboru Morawieckiego na premiera, a sama postawa tego premiera i pierwsze kroki personalne wręcz narzucają powyższe określenie.

Morawiecki jest prezentowany jako fachowiec od zarządzania i finansów, ale chyba mało ludzi analizuje jego wykształcenie, osobiste cechy i szczegóły publicznych wystąpień. Ma ten pan wyższe wykształcenie, ale jest historykiem, natomiast pozostałe elementy jego ”wspaniałej” edukacji to jest wielka ściema, którą można uznać za fikcję rocznych kursów podyplomowych. Nie wiem, jakim cudem trafił do zarządu banku, ale skoro nie był to gminny bank spółdzielczy, to znaczy tylko, że cud układów zaistniał.

Pan Morawiecki nie potrafi mówić. Jego dłuższe wypowiedzi tracą nawet poprawność gramatyczną i często gubią sens. Jest to bardzo dziwne, zwłaszcza u humanisty, który z założenia powinien być krasomówcą. Na początku usprawiedliwiałem tego pana tremą, ale po dwóch latach pracy w rządzie powinien chyba przywyknąć do publicznych wystąpień. A już jego występ w Sejmie przy expose po prostu mnie zażenował. Niestety.

Kiedy usłyszałem, że wybitny fachowiec od wielkich i małych caryc – pan poseł Suski – został jednym z najbliższych współpracowników pana premiera, to z wrażenia usiadłem. No cóż! Połączyła ich na pewno miłość do historii.

Wobec powyższego bardzo interesujące są informacje na temat powiązań pana Morawieckiego ojca z wojskowymi służbami z czasów PRL-u, które podobno wsparły karierę pana Morawieckiego syna. Internet dostarcza wiedzy, ale jej weryfikacja jest trudna, zwłaszcza przy milczeniu na ten temat wszystkich, którzy jeszcze niedawno wołali na całą Polskę o ujawnianiu zbioru zastrzeżonego IPN, gdzie podobno panowie Morawieccy się znaleźli.

Piotr Tomski

Mniej PiS-u w PiS-ie

Mniej PiS-u w PiS-ie i jest więcej poparcia w sondażach.

Ostatnie dni przyniosły poważne zmiany w polityce polskiej, które można zamknąć w powyższym stwierdzeniu o zmniejszeniu zawartości oryginału w oryginale. Niestety. Gdyby jeszcze geniusz i wielki strateg odszedł na niezasłużoną emeryturę, to notowania partii rządzącej doszłyby do osiemdziesięciu procent. A najlepiej byłoby, gdyby kierowanie PiS-em powierzono panu Donaldu Tusku po zawiązaniu wielkiej koalicji partii solidarnościowych.  Donald Tusk może przecież po skończonej pracy w Radzie Europejskiej dać się wynająć do kierowania PiS-em, a wielki emeryt wskaże odpowiedni ku temu kierunek zmian partyjnych. Prezydentem z PiS-u mógłby zostać premier Morawiecki, natomiast premierem z PiS-u zostałby Donald Tusk, bo on ma wspaniałe kontakty w Europie. Genialne!

I wtedy nastąpiłby koniec historii.

Piotr Tomski

Lojalność działa w dwie strony albo nie działa

Jeśli szef jakiejkolwiek organizacji ludzkiej czy też zwierzęcej wymaga lojalności od zależnych od siebie istot, to musi zagwarantować im opiekę, pomoc w potrzebie, wsparcie fizyczne i duchowe oraz inne benefity życia stadnego, zwłaszcza kiedy istoty te wymagania spełniają. Jeśli powyższa zależność nie działa, to szefa już nie ma. Nikt rozsądny nie będzie takiemu szefowi służył, natomiast wszyscy będą gotowi do pozostawienia go samemu sobie przy najwygodniejszej do tego sytuacji.

Lojalność premier Beaty Szydło była wzorcowa. Każde jej publiczne odniesienie do prezesa Kaczyńskiego było pełne szacunku i podporządkowania. Po dwóch latach ciężkiej pracy dla partii i jej szefa otrzymała „nagrodę’. Cywilizowani, kulturalni i przyzwoici ludzie nie nagradzają w taki sposób takich pracowników. Niestety. Kim zatem jest pan prezes? Czy przypadkiem jego najwięksi wrogowie nie mają racji w ocenach?

Ostatni obrońca „okrągłego stołu” jest złym człowiekiem. Myślę, że dalsze rozważania na temat tego pana nie miałyby sensu, ponieważ jego postępowanie wystarczy za tysiące słów krytyki. Kaczyński Jarosław jest złym człowiekiem.

Piotr Tomski